Skoro mężczyzna tak świetnie wyczuwa, że kobieta ma dni płodne, to czy jest w tym czasie bardziej zazdrosny o partnerkę?
Robi się bardziej czuły, okazuje miłość i przywiązanie, ale też zaborczość i zazdrość. Dzwoni, dopytuje: gdzie jesteś, o której wrócisz? Niezbyt chętnie zgadza się, by partnerka gdzieś wyszła. Badania antropologiczne nad społecznościami plemiennymi pokazują, że mężczyźni spędzają w tym okresie więcej czasu ze swoimi kobietami.
Ten mechanizm jest jednak bardzo wrażliwy na bieżącą sytuację. Mężczyzna bardziej pilnuje kobiety, gdy jest ona atrakcyjna fizycznie, lub gdy uważa, że nie jest dla niej seksualnie pociągający. Czyli nie rządzą nami ślepe instynkty, lecz bardzo wrażliwy, choć biologicznie uwarunkowany mechanizm.
Czy wszyscy tak samo pojmujemy zazdrość? W pana książce "Psychologia miłości" znalazłam przykłady Ammassalików z Grenlandii, których mężczyźni, gasząc lampę, dają sygnał, że udostępniają gościowi własną żonę. Albo, żeby nie szukać daleko, Amerykanów, wśród których od lat 50. XX wieku popularny jest swinging, czyli zapraszanie do związku osób z zewnątrz.
Kultury silnie różnią się klauzulą wyłączności, czyli rzeczami, które w bliskim związku powinno się robić wyłącznie z partnerem. Może to być np. seks, zwierzanie się czy wspólny posiłek. Jedne traktują tę klauzulę szerzej, inne niezwykle wąsko. W krajach arabskich obejmuje ona prawie wszystko, kobietom niezwykle trudno żyć, bo w tym przypadku zjawisko jest przy okazji niesymetryczne i dotyczy wyłącznie jednej płci. Jeśli spojrzymy na swingujących Amerykanów, to zauważymy, że w ich przypadku klauzula jest wąsko zdefiniowana - oni sobie ustalili, że nie można tylko kochać człowieka spoza związku, ale wszystko pozostałe, łącznie z seksem, jest dozwolone.
Są jednak pewne rzeczy, na które kultura nie ma wpływu.
Na przykład?
Zjawisko strzeżenia dostępu do kobiet. Żaden hollywoodzki twórca nie był tak głupi, żeby nakręcić historię o tym, jak to młodych mężczyzn zamyka się w odosobnionym miejscu, żeby chronić ich przed rozszalałymi kobietami. Ale odwrotnych przykładów jest bardzo dużo. Nie ma ani jednej kultury, w której dostęp do mężczyzn byłby bardziej strzeżony niż do kobiet, zaś niezlicznone kultury zamykają kobiety w domostwach lub ich częściach niedostępnych obcym, w klasztorach, haremach i tak dalej.
Czy kobiety i mężczyźni inaczej przeżywają zazdrość? One przeżywają smutek i depresję, oni wyładowują się na ukochanej lub na rywalu?
Robi się bardziej czuły, okazuje miłość i przywiązanie, ale też zaborczość i zazdrość. Dzwoni, dopytuje: gdzie jesteś, o której wrócisz? Niezbyt chętnie zgadza się, by partnerka gdzieś wyszła. Badania antropologiczne nad społecznościami plemiennymi pokazują, że mężczyźni spędzają w tym okresie więcej czasu ze swoimi kobietami.
Ten mechanizm jest jednak bardzo wrażliwy na bieżącą sytuację. Mężczyzna bardziej pilnuje kobiety, gdy jest ona atrakcyjna fizycznie, lub gdy uważa, że nie jest dla niej seksualnie pociągający. Czyli nie rządzą nami ślepe instynkty, lecz bardzo wrażliwy, choć biologicznie uwarunkowany mechanizm.
Czy wszyscy tak samo pojmujemy zazdrość? W pana książce "Psychologia miłości" znalazłam przykłady Ammassalików z Grenlandii, których mężczyźni, gasząc lampę, dają sygnał, że udostępniają gościowi własną żonę. Albo, żeby nie szukać daleko, Amerykanów, wśród których od lat 50. XX wieku popularny jest swinging, czyli zapraszanie do związku osób z zewnątrz.
Kultury silnie różnią się klauzulą wyłączności, czyli rzeczami, które w bliskim związku powinno się robić wyłącznie z partnerem. Może to być np. seks, zwierzanie się czy wspólny posiłek. Jedne traktują tę klauzulę szerzej, inne niezwykle wąsko. W krajach arabskich obejmuje ona prawie wszystko, kobietom niezwykle trudno żyć, bo w tym przypadku zjawisko jest przy okazji niesymetryczne i dotyczy wyłącznie jednej płci. Jeśli spojrzymy na swingujących Amerykanów, to zauważymy, że w ich przypadku klauzula jest wąsko zdefiniowana - oni sobie ustalili, że nie można tylko kochać człowieka spoza związku, ale wszystko pozostałe, łącznie z seksem, jest dozwolone.
Są jednak pewne rzeczy, na które kultura nie ma wpływu.
Na przykład?
Zjawisko strzeżenia dostępu do kobiet. Żaden hollywoodzki twórca nie był tak głupi, żeby nakręcić historię o tym, jak to młodych mężczyzn zamyka się w odosobnionym miejscu, żeby chronić ich przed rozszalałymi kobietami. Ale odwrotnych przykładów jest bardzo dużo. Nie ma ani jednej kultury, w której dostęp do mężczyzn byłby bardziej strzeżony niż do kobiet, zaś niezlicznone kultury zamykają kobiety w domostwach lub ich częściach niedostępnych obcym, w klasztorach, haremach i tak dalej.
Czy kobiety i mężczyźni inaczej przeżywają zazdrość? One przeżywają smutek i depresję, oni wyładowują się na ukochanej lub na rywalu?